Jesteś tutaj:

Czy ludzie są jak tępe owce?

Dodano: 1 października 2012 (poniedziałek), 07:07

Lemingi spadające z urwiska

Jakiś czas temu naukowcy z Uniwersytetu w Leeds przeprowadzili pewien interesujący eksperyment, który ich zdaniem pokazuje, że 95% ludzi ma skłonność do bezmyślnego podążania za innymi osobnikami w stadzie, niczym tępe owce za swoim pasterzem. Co ich doprowadziło do takich wniosków i czy były one słuszne?
Na to pytanie spróbuję odpowiedzieć w niniejszm artykule.

Na czym polegał eksperyment

Profesor Jens Krause, wraz ze swym studentem Johnem Dyerem, przeprowadzili serię eksperymentów, w których poprosili grupę ludzi, by spacerowali po ogromnej hali wedle własnego uznania. Przed eksperymentem wybrali jednak kilka osób, którym przekazali bardziej szczegółowe informacje o tym, w jaki sposób mają spacerować (według jakiej ścieżki). Uczestnikom nie wolno było komunikować się ze sobą w żaden sposób. (W szczególności "wybrańcy" mieli nie dawać po sobie poznać, że wiedzą w jaki sposób mają chodzić.) Mieli też starać się nie oddalać od innych uczestników na odległość większą, niż długość wyciągniętego ramienia.

Naukowcy eksperymentowali z różnymi licznościami ludzi i różnymi liczbami poinformowanych osobników. Jednak pod koniec każdego z tych eksperymentów, niezależnie od liczby uczestników, wciąż otrzymywali ten sam rezultat: za elitą wybrańców samoczynnie formowały się długie łańcuchy ludzi, podążających gęsiego za swymi przewodnikami.

"Każdy z nas był kiedyś w sytuacji, w której dał się ponieść tłumowi.", mówi profesor Krause. "Lecz najbardziej zaskakujące w tym eksperymencie było to, że nasi uczestnicy ostatecznie dochodzili do konsensusu pomimo tego, że nie wolno im było rozmawiać z innymi ani gestykulować. W większości przypadków uczestnicy w ogóle nie zdawali sobie sprawy z tego, że są prowadzeni przez innych."

Wnioski uczonych z Leeds

Z powyższych rezultatów eksperymentu naukowcy wysnuli dość niepokojące wnioski. Uznali, że 95% ludzi ma skłonność do zachowywania się jak cielęta, bezmyślnie podążając za kilkoma jednostkami w stadzie, i dając się im prowadzić jak owce pasterzowi. Mało tego, zdaniem naukowców większość z nich robi to nieświadomie, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, że są prowadzeni. Pomimo braku komunikacji między sobą jakimś cudem udaje im się jednak uzgodnić wspólny kierunek podążania.

Wyniki tego eksperymentu wydają się więc sugerować istnienie jakiegoś nadnaturalnego fenomenu. Często wspomina się też o tym, że stado połączonych osobników zyskuje "nadświadomość", która sprawia, że stado zachowuje się jak samodzielny organizm, którego inteligencja przewyższa inteligencje poszczeólnych osobników tego stada, pozwalając mu na podejmowanie decyzji w bardziej zorganizowany sposób.

Eksperyment wydaje się też potwierdzać tezę wpajaną nam przez rządy i innych przedstawicieli władzy, mówiącą o tym, że większość ludzi nie jest zdolna do samodzielnego decydowania o sobie i potrzebuje rządzącej elity złożonej z nielicznych "wiedzących", którzy będą kierować wszystkimi pozostałymi. Iluminaci na pewno byli bardzo zadowoleni z tych wniosków, a większość ludzi pewnie tylko zdołowała się myślą, że są zaledwie bezmyślnymi marionetkami w teatrzyku elit i nic z tym nie mogą zrobić.

Czy słusznie?

Jednak czy to wszystko może być prawdą? Czy rzeczywiście jesteśmy bezmyślnymi owcami, które nie potrafią samodzielnie decydować o sobie i potrzebują być nieustannie okładane pasterską laską? Czy eksperyment był przeprowadzony rzetelnie? Czy to jedyne wnioski, jakie można było z niego wyciągnąć? Na wszystkie powyższe pytania kategorycznie odpowiadam: Nie! Nigdy w życiu!

Poniżej postaram się to udowodnić i pokazać, jak naukowcy odwrócili kota ogonem i potrafili przedstawić nam w ponurych barwach prosty mechanizm Natury, który jest kluczowy dla naszego przetrwania. Naukowcy ci najwyraźniej nigdy nie spróbowali mądrze odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego efekt tego eksperymentu był właśnie taki i co jest tego prawdziwą przyczyną. Zapewniam Cię, że nie jest nią żadna nadświadomość, podświadomość, psychika czy inne moce nadprzyrodzone. Ba! Mechanizm ten w ogóle nie wymaga psychiki, by zadziałać dokładnie w taki sposób!

Zanim jednak wyjaśnię prawdziwe przyczyny tego zjawiska, chciałbym najpierw zwrócić Twoją uwagę na błędy, jakie owi naukowcy popełnili w tym eksperymencie i wyciąganych z niego wnioskach.

Nieprawidłowości w samym eksperymencie

Po pierwsze zauważmy, że naukowcy sami wybrali na początku pewną nieliczną grupę "wybrańców", którym zdradzili szczegóły swego niecnego planu. Skoro tak, to nie mieli prawa wyciągać tego następnie jako wniosek i twierdzić, że w danej grupie osób istnieje tylko niewielki odsetek "przywódców", którzy jako jedyni wiedzą dokąd zmierzają. Przecież sami tak ustawili ten eksperyment, by "wiedzących" było niewiele! Skoro pozostałym uczestnikom nie dali żadnych wskazówek co do kierunku podążania, skąd niby mieliby oni go znać? :-P Naukowcy sami ograniczyli ich poziom wiedzy, więc dlaczego ich to dziwiło? Mylenie założeń z wnioskami to poważny błąd logiczny! :-P

Oczywiste jest, że nie mając z góry narzuconego celu uczestnicy-"owce" będą podążać w dowolnie wybranym przez siebie kierunku. A więc wcale nie bezmyślnie! Po prostu będą kierować się swoją własną wolną wolą, a ich zamiary nie muszą być przecież zrozumiałe dla naukowców, przez co mogą być przez nich odbierane jako "chaotyczne".

Mało tego, ci "wiedzący" wcale nie są tacy światli, jak ich naukowcy malują. Przecież nie mogli samodzielnie decydować o swojej trasie, jak pozostali, lecz musieli się trzymać wytycznych narzuconych im z góry przez uczonych, ślepo wykonując ich zalecenia. Więc kto tutaj faktycznie był "tępą owcą"? :-P

Nie jest też wcale prawdą, że uczestnicy nie komunikowali się między sobą. Zawsze istnieje jakaś komunikacja. Nie musi ona wcale być werbalna czy za pomocą gestów. Czasami wystarczy tylko spojrzenie lub określone zachowanie, a nawet spacerowanie w okerślony sposób. W szczególności już nawet zajmowanie określonej pozycji względem innych może stanowić informację dla pozostałych. Tak właśnie komunikują się ptaki lecące w kluczu, czy ryby w ławicy: śledzą swoje położenie względem najbliższych sąsiadów i dostosowują go na bieżąco, by zachować szyk.

Jednak w tym eksperymencie był jeszcze jeden czynnik, który mógł skrzywić jego wynik: Naukowcy powiedzieli przecież uczestnikom, by nie oddalali się od innych uczestników na większą odległość, niż długość wyciągniętego ramienia. A to już wyraźnie sugeruje im pewien określony sposób działania, nawet jeśli sami nie rozumieją jak to działa: Mianowicie chcąc trzymać się blisko innych uczestników muszą śledzić ich położenie. A więc muszą wybrać sobie jakąś osobę w swoim pobliżu i trzymać się jej, by nie oddalić się od niej zbyt daleko. Jak się wkrótce przekonasz, ten czynnik był decydujący.

Przede wszystkim jednak brakowało w tym eksperymencie grupy kontrolnej, czyli takiej, w którą naukowcy w żaden sposób nie ingerowali (nie mówili nikomu jak powinien chodzić). Grupa kontrolna jest koniecznym elementem każdego eksperymentu, by móc wykluczyć wpływ na eksperyment przez samych naukowców. Dlaczego w tym eksperymencie jej zabrakło? Czyżby uczeni doskonale wiedzieli, że wynik tego eksperymentu jest efektem ich własnych manipulacji? :-P Bardzo jestem ciekaw, jaki byłby efekt w grupie kontrolnej i czy zgadzałby się z moimi symulacjami, które za chwilę zobaczysz.

W obliczu tak wielu rażących błędów wydaje się zastanawiające: jak to możliwe, że ci ludzie mają doktoraty? Czy przez ten cały czas trwania ich kariery naukowej nikt nie powiedział im, jak się przeprowadza poważne i rzetelne eksperymenty? o_O A może po prostu nikomu tam nie zależało na rzetelności, lecz na otrzymaniu pożądanego wyniku? ;-P

Symulator zachowań stadnych

Zniesmaczony błędami w przygotowaniu eksperymentu oraz wyciągniętymi wnioskami postanowiłem stworzyć kilka symulacji komputerowych tego eksperymentu. Znajdziesz je poniżej.

Dlaczego nie na prawdziwych ludziach? Ponieważ byłem głęboko przekonany, że ten efekt wcale nie wynika z psychiki, "nadświadomości roju", czy innych cudów, lecz z prostych mechanizmów, które nie wymagają wcale udziału ludzi czy zwierząt. No i nie chciałem robić z ludzi idiotów ;-)

Jak się za chwilę przekonasz na własne oczy, miałem rację :-) W mojej symulacji udało mi się uzyskać dokładnie ten sam efekt "ogonka", który opisali naukowcy, lecz za pomocą komputera. A komputer przecież nie posiada psychiki ani żadnych nadprzyrodzonych mocy! :-> Więc teza wspomnianych naukowców na temat roli psychiki i instynktów stadnych po prostu leży i kwiczy.

No dobra, ale do rzeczy, czyli do symulacji...

Wyjaśnienie symulacji

Na planszy poniżej rozmieszczone są losowo osobniki stada. Na początku symulacji każdy osobnik jest zwrócony w przypadkowym kierunku.

Czerwonym kolorem oznaczyłem przywódców. Przywódcy zawsze kroczą własną drogą, nie oglądając się na innych. W tym przypadku chodzą w kółko, bo taki ruch było łatwo zaprogramować ;-J Odpowiadają oni "wiedzącym wybrańcom" z eksperymentu z Leeds.

Niebieskie osobniki to "owce". Owca nie ma żadnych wytycznych co do tego, jaką ścieżką ma kroczyć. Jednak jakoś musi się poruszać, więc wybiera sobie losowo dowolną inną owcę i stara się ją stale obserwować, trzymając się blisko niej i łażąc za nią jak cielę. Dokładnie tak samo, jak w eksperymencie z Leeds. Jasnoszare linie łączące owce ukazują właśnie owe powiązania między owcami: kto kogo obserwuje i za kim podąża. Dla uproszczenia przyjąłem, że każda owca śledzi tylko jedną inną owcę.

Skoro już wiesz, jak działa moja symulacja "od środka", możesz ją teraz uruchomić, wciskając przycisk "Odtwarzaj" pod okienkiem symulatora poniżej. Możesz też w każdej chwili ją zatrzymać, wciskając "Stop", i wznowić, wciskając jeszcze raz "Odtwarzaj". Możesz także rozpocząć nowy eksperyment, z innymi ustawieniami, wciskając "Ustaw". Uruchom symulację i obserwuj uważnie co się będzie działo. Zwracaj szczególną uwagę na połączenia między owcami.

Jak widać, pomimo losowego rozmieszczenia i orientacji osobników, oraz losowo dobranych preferencji owiec co do tego, za kim chcą podążać, już po krótkiej chwili sytuacja się stabilizuje. Bardzo często zdarza się, że już po kilku sekundach pojawiają się wyraźne "ogonki" podążające gęsiego za czerwonymi przywódcami. Dokładnie tak samo, jak w eksperymencie z Leeds! :->

Oprócz tego pojawia się też inny ciekawy efekt, o którym naukowcy z Leeds nic nie wspominali: niekiedy wśród owiec tworzą się "kółka wzajemnej adoracji" – owce drepczą w kółko lub tworzą ósemki; generalnie zamknięte pętle. Można zauważyć, że w takich grupach nie ma nigdy żadnego przywódcy. Dlaczego naukowcy nie wspomnieli o tym efekcie? Czy w ich eksperymentach ten efekt nigdy nie wystąpił?

OK, skoro już masz za sobą swoje własne obserwacje, mogę teraz przejść do mojego wyjaśnienia co jest prawdziwą przyczyną formowania się tych "ogonków" i kółek. Przekonasz się, że jest ono banalnie proste. Być może nawet już się go domyślasz z własnych zabaw symulatorem ;-)

Prawdziwe przyczyny tych zjawisk

W najprostszym przypadku, który przeanalizowałem w moim symulatorze, każda owca śledzi tylko jedną inną owcę (przypadkowo wybraną) i podąża za nią. Jednak może się tak złożyć, że kilka owiec wybierze sobie akurat tę samą owcę do śledzenia. Drzewo powiązań między owcami Może być też tak, że danej owcy nie śledzi żadna inna. Owce będą więc tworzyć hierarchiczną sieć powiązań, zwaną drzewem (lub bardziej fachowo: grafem skierowanym bez cykli), uwidocznioną na rysunku obok. Możemy w niej wyróżnić trzy kategorie owiec:

Owca końcowa
To taka, za którą nie idzie już żadna inna. Taka owca znajdzie się zawsze na końcu łańcuszka. Sama jednak będzie zawsze podążać za inną owcą.
Owca węzłowa
Znajduje się wewnątrz hierarchii i stanowi połączenie owiec, które ją śledzą (tych podpiętych pod nią), do owcy, którą śledzi ona sama. W szczególności może się złożyć tak, że śledzi ona któregoś z przywódców.
Owca wiodąca
Znajduje się na szczycie hierarchii.

Myślę, że teraz powinno już być dla Ciebie oczywiste, że na szczycie takiej hierarchii zawsze będzie się znajdować przywódca. Dlaczego? Ano dlatego, że przywódca nie śledzi już żadnej innej owcy. Podąża własną drogą. Więc nie może już mieć żadnej innej owcy nad sobą. Gdy tylko sieć powiązań między owcami zawiera gdzieś przywódcę (choć jedna z owiec go śledzi), to automatycznie "odcina" on całe drzewo owiec podłączonych do niego i pociąga za sobą całą taką sieć.

Warto przy tym podkreślić, że owce wcale nie muszą śledzić wodza bezpośrednio! Wystarczy, że podłączą się w dowolne miejsce sieci, która już zawiera gdzieś przywódcę. Wtedy one też będą z nim połączone, pośrednio poprzez inne owce, i tak czy owak będą podążać za nim, najczęściej nawet o tym nie wiedząc. Skąd miałyby wiedzieć? Przecież śledzą tylko jakąś inną owcę i nie muszą zdawać sobie sprawy z tego, jak głęboko sięgają powiązania między owcami i kto trzęsie całą tą siecią.

I to jest właśnie prawdziwa przyczyna tworzenia się tych łańcuszków :-) Jak widzisz, nie potrzeba do tego psychologii, bo wynika to z samego sposobu tworzenia się powiązań między owcami – drzewiastej hierarchii, w której korzeniu zawsze znajduje się pojedynczy przywódca, ciągnący za sobą całą sieć. Można to nieraz wyraźnie zauważyć na symulacji, gdy za przywódcą ciągnie się kilka oddzielnych warkoczy naraz, często rozwidlonych, i dopiero po chwili zlewają się w jeden.

To właśnie dlatego mówiłem, że utrzymywanie bliskości pomiędzy owcami było decydującym czynnikiem w eksperymencie z Leeds: po prostu wymusza ono na owcach, by zawsze śledziły przynajmniej jedną z pozostałych owiec i podążały za nią. Jest to warunek konieczny do tworzenia się takich hierarchicznych sieci powiązań, oraz do tego, by prędzej czy później taka sieć "zamknęła się" na którymś z przywódców (choć jeszcze nie wystarczający).

Kółka wzajemnej adoracji

Pozostaje jeszcze do rozwiązania zagadka tych kółek. Kiedy one się tworzą i z jakiego powodu?

Tak dzieje się wtedy, gdy sieć powiązań między owcami nie zawiera żadnego przywódcy, a jedynie inne owce. W takiej sieci ostatecznie któraś owca na szczycie hierarchii trafia na którąś owcę z niższych pięter i tworzy się cykl powiązań. Taki cykl powoduje, że owce podążają jedna za drugą w kółko, a pozostałe podążają za tym kółeczkiem. I w końcu wszystkie owce kręcą się w kółko bez celu, wspierając się wzajemnie w tym kręceniu. Warto to przemyśleć, by nie tracić czasu na błądzenie w takich błędnych kółkach wzajemnej adoracji, w których każdy każdego chwali i wspiera, ale całe stado zmierza do nikąd ;-J

Takie krążenie przypomina też zachowanie ławicy ryb. Takie zachowanie dobrze się sprawdza w sytuacji, gdy drapieżnik atakuje, bo jak to mówią "w kupie siła" ;-) Łatwiej pożreć jedną zbłąkaną rybkę, niż mielące koła ogromnej ławicy, gdzie ciężko się skupić na jednym celu. Ryba w ławicy nie tylko jest bezpieczniejsza, ale też łatwiej jej uchylać się przed atakami, bo dostaje sygnały o zagrożeniu od wszystkich sąsiednich ryb.

Pokrzepiające zakończenie

Teraz, gdy już wiesz, co jest prawdziwą przyczyną formowania się tych ogonków i kółek, czas wyciągnąć kilka alternatywnych wniosków z tego eksperymentu, zgoła odmiennych od tych, jakie wyszły naukowcom z Leeds.

Przede wszystkim muszę powiedzieć Ci o czymś, co przyszło mi do głowy jako pierwsze, gdy przeczytałem o tym eksperymencie. Pomyślałem sobie wtedy: "Hej? O czym oni bredzą? Czym tu się dołować? Przecież to jest idealny dowód na to, że jednostka może zmienić cały świat! :-D Jak to możliwe?

Ano zauważ, że mechanizm formowania się tych łańcuchów nie precyzuje przecież kto jest tym przywódcą, jakie są jego intencje i motywy. Przecież tymi "przywódcami" nie muszą być wcale elity rządzące! :-P (choć pewnie chciałyby, żebyśmy tak myśleli). Tym czerwonym trójkącikiem na szczycie hierarchii, który pociągnie za sobą wiele innych "owiec", może przecież być każdy z nas! :-D Także Ty ;-)

Zauważ też, że nie musisz w tym celu przekonywać milionów ludzi. Wystarczy jeśli uda Ci się przekonać kilka "owiec", które mają pod sobą podpięte wiele innych "owiec", a te kolejne, i kolejne… Ale to już nie Twoja brocha, bo przekonywaniem tych na samym dole zajmą się węzły pośrednie. A to już napawa optymizmem i dodaje powera, prawda? :-> Takiego wniosku Iluminaci chyba się nie spodziewali ;-)

Jak widać, opisany mechanizm wcale nie opiera się na psychice czy emocjach, więc sam w sobie nie jest ani zły, ani dobry. W pewnych sytuacjach może być korzystny, a nawet niezbędny do przetrwania, jak w przypadku ławic ryb czy stada ptaków. W sytuacji zagrożenia nie ma czasu na myślenie i wylewną komunikację z odległymi osobnikami. Trzeba reagować szybko i sprawnie, a pod uwagę można brać tylko najbliższych sąsiadów. I właśnie wtedy taki "owczy pęd" najlepiej się sprawdza.

W innych sytuacjach może być szkodliwy. Na przykład wtedy, gdy zostaje wykorzystany przez sprytnych złoczyńców, którzy przechwytują sieć i wykorzystują ją do własnych niecnych celów. Owce podłączone do niższych pięter z reguły nie zdają sobie z tego sprawy, bo skupiają się tylko na owcach, które śledzą (te bezpośrednio nad nimi). Dlatego warto czasem prześledzić sieć powiązań w górę, by dowiedzieć się, kto nami kieruje i jakie może mieć intencje.

Najlepiej jednak nie ulegać zanadto owczemu pędowi i świadomie wybierać za kim się podąża, a jeszcze lepiej iść za głosem własnego rozsądku. Im bardziej kierujesz się własnym rozumem, tym większe są szanse, że to Ty będziesz przywódcą, ponieważ nie mając nikogo nad sobą stajesz się automatycznie korzeniem drzewa i odcinasz go od reszty systemu, pociągając za sobą wszystkich, którzy są podpięci do Twojej sieci powiązań.

A co z tą psychologią?

Jak mogłeś/mogłaś się przekonać na własne oczy, psychologia nie była potrzebna do tego, by uzyskać efekt opisany przez naukowów z Leeds. Ale to nie znaczy, że nie odgrywa ona tam żadnej roli. Może ona mieć wpływ np. na preferencje owiec co do tego, za kim chcą podążać, albo na ile podążają, a na ile kierują się własną wolą. Nie wpływa więc na mechanizm tworzenia sieci, a jedynie na ważność połączeń między owcami.

Zależnie od różnych psychologicznych czynników sieć może ulegać zmianom, także w późniejszym czasie. W mojej symulacji wszystkie połączenia między owcami były ustalane jednorazowo, na samym początku, raz a dobrze, i nie ulegały już zmianie w późniejszym czasie. Po prostu nie było mi to potrzebne do uzyskania tego efektu "łańcuszków". Jednak prawdziwi ludzie mogą zmieniać swoje preferencje w trakcie trwania eksperymentu, zależnie od różnych czynników wewnętrznych i zewnętrznych. Uwzględnienie tych czynników w symulacji może dostarczyć nam jakiejś dodatkowej wiedzy na temat zachowań stadnych, więc może kiedś warto byłoby rozbudować tę symulację. Dlatego być może kiedyś wrócę jeszcze do tego tematu. A może Ty chcesz spróbować? :->


Możliwość komentowania wkrótce zostanie uruchomiona. Proszę o cierpliwość. Do tego czasu możesz przesłać mi maila z komentarzem, używając formularza kontaktowego.